Na rudo, na czerwono

Milczenie może oznaczać kłopoty albo pracę zabierającą siły :)
Przed moim oknem któregoś dnia znów przeleciało stworzenie podobne do wiewiórki i kategorycznie zażądało: „Teraz musisz znaleźć czas dla mnie”. No to znalazłem. Ostatnie dwa tygodnie spędziłem w towarzystwie tego zaborczego rudzielca.wiewiórka

O szczegółach przygód z tym awanturnikiem nie pora jednak się rozpisywać, poczekajmy na wyniki do wiosny. Mam nadzieję, że nasza krótka pogawędka zamieni się w długą rozmowę, ale to już nie w moich rękach. Mam jednak poczucie, że zrobiłem wszystko, co mogłem, by rudzielcowi pomóc :)

Za to może warto wspomnieć, że tak jak wrócił rudzielec, tak znów wróciła mi chęć czytania starej dobrej literatury rosyjskiej. Na półce pod ręką Babel, w zasięgu Zoszczenko, oczywiście Bułhakow, Czechow, więcej Bunina niż jeden chudy tomik z „Wsią” i „Suchodołami”, gdzieś tam kroi się powrót do Turgieniewa od wieków nieczytanego…

Czy rudzielec i jego przygody mają coś wspólnego z tą literaturą? Chyba nie. Ale taki moment. Czas na chwilę zatrzymania, refleksję. A Rosjanie w swojej prozie, zawsze w tym – namawianiu do zastanowienia – byli mistrzami.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *