Wierszyk o pomysłach. Bo wierszyki są czasem najlepszym wyjaśnieniem, a co!

Nieśmiertelne pytanie: „Skąd pan bierze pomysły?”.
Biorę je zewsząd, a najwięcej z własnej głowy. Dorosłym, co dziwne, ciężko to wytłumaczyć, czasem mam wrażenie, że posądzają autorów o korzystanie z jakiejś tajemniczej Biblioteki Pomysłów. Łatwiej to wyjaśnić dzieciom. Tym cytuję wierszyk Danuty Wawiłow:

Razem co wieczór pan i pies
Pan, bo pies chciał, a pies bo musiał
Pan się uwznioślał aż do łez
A pies pod każdym drzewkiem siusiał

Piesek oblewał każdy płot
A pan opiewał mleczną drogę
Im wyższy pan obierał lot
Tym wyżej pies podnosił nogę

Wracali do dom za pan brat
Szczęśliwi, choć nie syci jeszcze
Pies się na swej rogóżce kładł
A pan do rana pisał wiersze

Tak nader ściśle, nie od dziś
Wiąże się życie i liryka
Pan by bez psa nie musiał wyjść
Pies się bez pana nie wysika

Prawda, jakie to proste?

A na marginesie, za kilka tygodni będzie do kupienia grubaśny zbiór jej wierszy i opowiadań, z czego niezmiernie się cieszę, a wam polecam. Bo takie wiersze jak ten czy nieśmiertelni „Kałużyści” wciąż podobają się dzieciom i… dorosłym, o ile zachowali w sobie choć odrobinę dziecka.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *